Notatki ze szkolenia w CZD tak naprawdę na nic się nie nadawały, więc rozpoczęlam samo- szkolenie na nowo. Założyłam zeszyt i zaczęłam wszystko robić "po swojemu" w taki sposób, aby mnie było łatwiej zapamięteć szczegóły. Jest to baza na "Podręcznik Młodego Diabetyka, który piszę...
Najgorzej chyba wspominam nocne hipoglikemie, Lisa była w remisji i ciężko było nam dopasować jej odpowiednią dawkę insuliny. Znam uczucie czuwania i nieprzespanych nocy w obawie przed głęboką hipoglikemią, czyli zbyt niskim poziomem cukru we krwi, który może doprowadzić do Śpiczki, a nawet Śmierci. Skoki glikemii też były przerażające, wtedy nie wiedziałam dlaczego tak to jest wszystko rozchwiane? Teraz z perspektywy, wiem że nie jest się w stanie super utrzymać cukry w ryzach na samych zastrzykach, potrzebna jest POMPA INSULINOWA, aby wszystko dobrze się ustabilizowało. Różnice między robieniem 5 do 10 lub więcej zastrzyków na dzień, a nakłuwaniem Lisy raz na trzy dni są tak orgrome, że trudno to sobie wyobrazić. Widzę, jak bardzo moja córka odżyła po kupieniu pompy insulinowej i jak bardzo jej życie praktycznie niczym teraz się nie różni od życia jej zdrowych koleżanek i kolegów. Niestety wiem również, jak droga jest pompa i zdaję sobie sprawę z tego, że większości rodziców nie jest na nią stać, ale refundacja przez NFZ teraz poprawiła trochę tę sytuację. Szkoda tylko że jest na niej limit wiekowy!




Pani Moniko, kiedy tak sobie Panią czytam myslę, że przeszłam tę droge niemal tak samo. Mam dwuipółletniego Filipka, który zachorował w marcu tego roku. Dzisiaj umiem już postępować z jego glikemią i na nowo cieszyć się jego dzieciństwem. Wreszcie jest fajnie. Mamy oczywiście pompę i to jest luksus naszej codzienności. Gratuluję pomysłu z pisaniem podręcznika, sama pomyślałam o "pamiętniku edukacyjnym". Gdybym w chwili zachorowania Filonka mogła coś takiego przeczytać, coś osobistego, coś co zostało napisane przez rodzica chorego dzieciaczka, byłoby mi dużo, przynajmniej trochę, odrobinę lżej :-)
OdpowiedzUsuń