Moja córka zachorowała na Cukrzycę typu 1 w dniu 2 Sierpnia, 2007. Nigdy nie zapomnę tego dnia kiedy rano poprosiłam męża aby udał się do apteki i kupił glukometr. Nie wiem dlaczego przyszło mi to do głowy? Kilka dni wcześniej rozmawiałam z koleżanką o cukrzycy typu 2 i jej symptomach, ponieważ ona ma kilka przypadków w rodzinie i boi sie o siebie i swoje dziecko... Coś mi nie pasowawało w zachowaniu Lisy i z perspektywy czasu obserwowałam ją przez już ponad tydzień. Co mmie skłoniło do sprawdzenia jej poziomu glykemii? Może fakt, ze moja mama miała Cukrzycę, po zapaleniu trzustki którego powodem były torbiele na ogonie organu, może wewnętrzny alarm który nie dawał mi spokoju ponieważ Lisa odstąpiła od zwyczajnych nawyków i zaczeła więcej pić, gorzej jeść i była zmęczona bez powodu... Tak czy inaczej diagnoza się potwierdziła w tamten Czwartek i Lisa została przyjęta na oddział diabetologii w CZD. Przez nasępne 16 dni moje życie staneło w miejscu i doskonale wiem, jakie trudności pojawiają się podczas pobytu dziecka w szpitalu oraz tuż po powrocie ze szpitala do domu, wiem jak trudno jest przyswoić wszystkie informacje pompowane w nasz system kiedy wciąż jesteśmy w szoku po diagnozie. Nie jadłam, nie spałam, spędzałam noce przy lampce (butelce) wina i komputerze wertując wszystkie strony internetowe o tematyce "Diabetes Mellitus Type 1". Schudłam chyba 10 kilo w tydzień (akurat to był pozytywny moment tamtych dni :P), ale kiedy ciśnienie mi skoczyło do 140/95, oblały mnie poty i zaczełam biec korytarzem oddziału Endokrynologii i Chorób Metabolicznych do łazienki by zwymiotować, wiedziałam, że muszę zwolnić i wyspać się bo inaczej będzie źle! Pielęgniarki położyły mnie pod tlenem i kazały odwieźć do domu i wypocząć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Czekamy na Wasze Doświadczenia i Myśli...