
W Lipcu wakacje spędzaliśmy tradycyjnie już w domu w USA. Nie byliśmy jednak w "naszym domu" ale w wynajętej willi na plaży w Miami na Florydzie. Acha... muszę napisać, że zawsze jak przylatujemy do USA to Lisa potrzebuje więcej insuliny na dobę niż w Polsce. Prawdopodobnie jest to uwarunkowane zmniejszoną aktywnością fizyczną i oczywiście dietą. W USA mała mniej się rusza, nie trenuje wcale więc nie jeździ regularnie konno, nie ma koleżanek i kolegów aby biegać po dworze, praktycznie zapuszcza korzenie i wrasta w kanapę. Mam w związku z tym zaprogramowaną w pompie bazę na pobyty w Stanach, jest ona mniej więcej o połowę większa od standartowej, czyli Polskiej. Po przjeździe do Miami naturalnie wszyscy się uaktywniliśmy fizycznie, basen, ocean, długie spacery wieczorami na drinka, bieganie i nawet rolki. Lisa zaczeła mnieć regularnie cukry poniżej 60 mg/dl i zapommiała mi powiedzieć i ja jej zresztą aby przestawiła bazę na Polską. Pewnego ranka mała wstała i ruszyła w stronę lodówki, wyjęła mleko i je upuściła. Nic się nie stało, Jurek (mój mąż i tata Lisy) pomógł jej posprzątać rozlane mleko i zrobił jej śniadanie. Lisa nic nie powiedziała, że coś było nie tak w momencie upuszczenia gdy mleko jej wypadło z ręki. Na drugi dzień rano Jurek przerażony wpada do naszej sypialni by mnie obudzić. Zrobił to praktycznie krzycząc "choć coś z Lisą jest nie tak..." Wyskoczyłam z łóżka jak z procy i widzę jak mała siedzi przy bufecie na wysokim stołku i nagle ma niekontrolowane drgawki całego ciała, ale nie są to drgawki szybkie i krótkie niczym dreszcze, ale powtarzające się co 10 sekund konwulsje 2-3 segundowe ,całego ciała prawie zwalające ją ze stołka, mała ledwie utrzymywała się na siedzisku. Szybko ją zdjęłam ze stołka przy bufecie i usiadłyśmy obydwie na podłodze. Jurek kręci się wokół własnej osi i nie wie co ma dalej robić aby dziecku pomóc... "Pić, damy jej pić" mówi, na to jak że nie bo się może udławić. W tej sekundzie przypomniałam sobie że kupiliśmy płynny miód (Lisa nie jest uczulona na przczoły) i Jurek go wyjął z lodówki i palcem u ręki smarował małej jamę ustną miodem. Po kilku minutach konwulsje ustąpiły i dzięki Bogu obyło się bez wzywania karetki pogotowia, bo mała pomimo, że później nic nie pamiętała od momentu wstania z łóżka, to przez cały czas kooperowała z nami wykonując nasze polecenia takie jak "otwórz buzię". Jurek mi powiedział, że ona zeszła rano z góry na śniadanie i się nagle przewróciła, nic dziwnego, przy takich niekontrolowanych drganiach, całe ciało poddane jest bezwarunkowym tikom przypominającym mi "stwardnienie rozsiane" u chorych którzy próbują wykonać prozaicznie prostą funkcję.
Po raz pierwszy od dnia diagnozy Lisa miała taką HIPOGLIKEMIĘ, i my nie byliśmy w żadnym razie na to przygotowanii. Oczywiście pamiętam jak lekarze uczulają nas i mówią o drgawkach, ale nigdy sobie tego nie mogłam wyobrazić. Myślałam, że te drgawki to jak dreszcze przy wysokiej temeraturze, a tutaj widzę, że osoba sama w domu może się zabić uderzając głową o kant jakiegoś mebla czy spadając ze schodów. JEST TO PRZERAŻAJĄCE!
Dr. Aisenberg (lekarz Lisy w USA) ostatnio powiedział że mała ma objawy nierozpoznawanie swoich niskich cukrów (HYPOGLIKEMIA UNAWARENESS) i faktycznie tak jest. Ona chodzi i nie czuje nic mając glikemię 43 mg/dl. Jest to bardzo niebezpieczny skutek uboczny u niektórych diabetyków, bo nie każdy kto choruje na DTM1 jest niezdolny do postrzegania niskich glikemii.
Natychmiast zdecydowaliśmy na zakup PSA wyszkolonego do wyczuwania stanów HIPOGLIKEMII. Nosiliśmy się z tym zamiarem już ponad rok, ale ciągle nam było niewygodnie sprowadzić Owczarka Niemieckiego do apartamenetu w Warszawie w którym mieszka 5 osób, papuga i chihuahua.
Na marginesie: W przypadku głębokiej HIPOGLIKEMII poniżej 40mg % kiedy osoba nie jest w stanie sama zjeść cukierka, wypić herbaty z cukrem, albo ma
KONWULSJE (drgawki) NIGDY NIE PODAJEMY PŁYNÓW DOUSTNIE.
Robimy gęstą mazię z cukru i wody, i palcem od dłoni smarujemy wewnętrzną część jamy ustnej
(policzki od wewnątrz). JAMA USTNA to miejsce z którego bardzo szybko cukier przedostaje się do krwi pacjenta. Kontynuujemy takie podawanie GLUKOZY (CUKRU) do momentu pojawienia się poprawy stanu zdrowia pacjenta.
W PRZYPADKU GDY NIE MAMY NIC SŁODKIEGO POD RĘKĄ A CHORY JEST W SEMI-CIĘŻKIM STANIE HIIPOGLIKEMII (osoba jest przytomna ale nie jest w stanie sama sobie pomóc) NATYCHMIAST WZYWAMY POGOTOWIE RATUNKOWE!
Kiedy osoba straci całkowicie przytomność i nie odpowiada na zewnętrzne bodźce takie jak głos czy dotyk, natychmiast dzwonimy po KARETKĘ REANIMACYJNĄ (AMBULANS) i sięgamy po zestaw GLUCAGEN® firmy NOVO NORDISK, który jest przymusowym wyposażeniem każdego domu w którym mieszka insulinozależny DIABETYK
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Czekamy na Wasze Doświadczenia i Myśli...